Szpital w dwudziestoleciu…

Jak operować, gdy w suficie w sali operacyjnej jest dziura?
Czy szkoda jest pogorzelowa, gdy „ogień nie wyszedł ze swojego ogniska”?
Co zrobić, żeby pokój chorych nie przypominał wiejskiej izby?

Lekarze informują w kwietniu w 1928 roku Zarząd Miejski w Grodzisku, że w sali operacyjnej popękał sufit, a tynk grozi odpadnięciem, „co byłoby bardzo tragiczne, gdyby stało się podczas operacji”.  Pismo podbite jest pieczątką z nazwą  „Lazaret Miejski w Grodzisku Wlkp.”. Pomimo trudnych warunków operacje i tak są przeprowadzane,  w roku 1927 lekarze przeprowadzili 138 zabiegów,  w roku 1928 wykonali 140 zabiegów, a w 1929 liczba zabiegów wzrosła do 171.

Statystyka z w/w lat obejmuje: operacje brzuszne, przepukliny, usunięcia ślepej kiszki,  wycięcia nowotworów, amputacje, cięcia, skrobanki, porody.

W styczniu 1929 roku w szpitalu dochodzi do szkody pogorzelowej.  Uszkodzony został aparat sterylizacyjny i puszka sterylizacyjna. Szkoda obejmuje miedzy innymi 9 płaszczy operacyjnych, 5 masek płóciennych, 5 par rękawiczek nicianych.

Krajowe Ubezpieczenie ogniowe odmawia wypłaty odszkodowania, bo jak twierdzi – „odpowiada za szkody powstałe na skutek pożaru”. Jak wynika ze zgłoszenia szkody, ta powstała na skutek „braku pary” bądź nadmiernego gorąca.  Konkluzja ubezpieczyciela jest taka, że nie było pożaru, bo  „ogień nie wyszedł ze swojego ogniska”.

Brakuje sprzętu. Doktor Antoni Henke w 1931 roku po objęciu funkcji kierownika i ordynatora szpitala zwraca się do Magistratu o pilny zakup instrumentarium. Już wówczas wskazuje, że
w szpitalu powinien być aparat Rentgena.  Spostrzeżenia doktora na temat stanu i wyposażenia szpitala nie są optymistyczne. Brudne i odrapane ściany w salach chorych, popękane drzwi, zniszczone szafy, odrapane mleczne szyby – to widać na pierwszy rzut oka, doktor Henke mówi wprost „odnosi się wrażenie że pokój chorych to izba wiejska”. W piśmie do Magistratu określa szpitalne laboratorium jako biedne. Fizykalna terapia prawie nie istnieje, bo jest tylko jedna lampa kwarcowa i aparacik do elektryzacji.”

To trudny okres, na lata 1929-1933 przypada największy kryzys gospodarczy, zapoczątkowany krachem na giełdzie  w „czarny czwartek” 24 października 1929 roku.

Ewa Spławska